Lata zacierają rzeczywisty obraz wydarzeń. Pamięć ludzka, mimo swojej ogromnej wartości, bywa ulotna. Te same wydarzenia, widziane z różnych perspektyw, wyglądają zupełnie inaczej, ten sam obraz często różni się, w zależności od tego, kto i z jakiego miejsca go obserwuje.
Zazwyczaj, mimo tych różnic, wydarzenia opisane w dokumentach są zbieżne, spójne. Czasami jednak, by dotrzeć do prawdy, konieczne jest np. przyjrzenie się mapce poglądowej, która wyjaśnia rozbieżności w przekazywanych przez świadków informacjach.
W czasie pacyfikacji uczestnicy wydarzeń przebywali w różnych miejscach, co sprawiło, że ich wspomnienia nakładają się na siebie, lecz nie pokrywają się dokładnie. Dopiero gdy zdamy sobie z tego sprawę, uświadamiamy sobie, że mimo tych różnic świadkowie opisują to, co wydarzyło się naprawdę. Ból, trauma odcisnęły w pamięci mieszkańców jak pieczęć, minuta po minucie, wydarzenia z 24 lipca 1943 roku.
W Sułkowicach buntowano się przeciwko niewoli i uciskowi; pracowano dla podziemia, zasilano bataliony chłopskie w ludzi, żywność i broń, pomagano zwyciężać fali płynącej od wschodu i w swej masie przestano liczyć na „londyńskich panów”. Niemcy odgryźli się spacyfikowali wieś (…) Zginęli wówczas najlepsi z dobrych...